Sto lat później ("1900" w Guggenheim Museum)

Być może Picasso był bardziej twórczy, Piet Mondrian potrafił stworzyć dzieło, o którym można było powiedzieć wszystko poza tym, że jest przestarzałe, a Hans Bellmar był autorem rzeźb, dzięki którym mogliśmy dowiedzieć się czegoś istotnego o nas samych. Dziś jesteśmy prawie pewni, że tego wszystkiego nie potrafili wcześniejsi artyści bezbronni wobec wszystkich uwikłań i zniewoleń, w których żyli.

W porównaniu z dziełami tych trzech artystów sztuka około 1900 w swej większości nieuchronnie musi się jeszcze ciągle wydawać sztuczna, uwikłana w paraliżującą konwencję, ba w całkiem ewidentny sposób po filistersku zakłamana. Tylko że obcując z awangardą, do czego nas przyzwyczaiły XX-wieczne podręczniki hiistorii sztuki i polityka wystawiennicza wielkich muzeów światowych, przestaliśmy odczuwać orzeźwiającą świeżość awangardy, gorzej, stała się ona w naszych oczach jeszcze bardziej skostniałym akademizmem, do tego splamionym totalitarnymi lub sekciarskimi aliansami. W końcu już tylko Ci, którym zależy na identyfikacji z obozem ,,nowoczesnych'' są jeszcze w stanie znosić spokojnie wyczyny współczesnych artystów, a nawet się nimi zachwycać.

Jeżeli usiłujemy dostrzegać wartościowe cechy sztuki III Rzeszy czy socrealizmu i potrafimy wśród dzieł wtedy powstałych odnajdywać rzeczy ,,interesujące'', to dlaczego nie dzieje się tak w odniesieniu do mniej oryginalnej sztuki końca ,,okresu powieści''.

[Nowy kanon ---> przeżytek dawnych hierarchii i historyzmów, jeszcze w stylu Vasariego. Jeżeli XX wiek dał odbiorcy tak ogromne prerogatywy w zakresie określenia nie tylko wartości ale i znaczenia dzieła sztuki, to dlaczego tak sztywno trzymał się modernistycznego kanonu. Jednym z powodów był pewnie przesąd naukowości.]

Nasza narodowa duma został w pełni usatysfakcjonowana, bowiem wszystkie polskie obrazy zostały bardzo dobrze wyeksponowane , Opętanie Weissa stanowiło centralny punkt części zatytułowanej ,,Woman--Man''. Niestety, ze względu na zaplanowana wcześniej wystawę Malczewskiego w Mus\'ee d'Orsay nie pojawiła się tu Melancholia Malczewskiego. Został jej poświęcony obszerny akapit zamieszczonego w katalogu eseju Roberta Rosenbluma. Patrząc na niezwykłą rozmaitość zaprezentowanych przac widać, że cała maszyneria artystyczna pracowała wówczas na pełnych obrotach i że coś w końcu musiało pęknąć.

Autorzy wystawy Robert Rosenblum, Maryanne Stevens i Ann Dumas postanowili zarezentować twórczość artystyczną przełomu wieków oczami jej współczesnych, tzn. postanowili odtworzyć w części wystawę malarstwa i rzeźby nazwaną Exposition Decennale, która odbyła się w ramach Wystawy Światowej w 1900 roku w Paryżu. Jak mówi tytuł, objęła ona dzieła powstałe od początku lat 90. XIX wieku a nieraz nieco wcześniej do roku 1900. Nie był to zzatem przegląd wyłącznie najnowszej produkcji, jakim były coroczne Salony paryskie lub międzynarodowe wystawy Monachium. Dokonjąc wyboru mniej niż 300 obiektów organizatorzy dokonali istotnej rewizji sądu Jury. Odtworzenie charakteru wystawy z 1900 roku byłoby niemożliwe i nieinteresujące choćby ze względu na absolutną dominancję Francji. Dzieł francuskich pokazano wówczas 2612. Natomiast na wystawie 1900: Art at the Crossroads jedynie 62 prace były dziełami artystów francuskich na 286 pozycji katalogu. Zainteresowanie sztuką innych krajów jest zjawiskiem stosunkowo nowym. Francuska dominacja w sztuce była wspierana przez instytucje kulturalne Francji. Łączy się to zainteresowanie ze zjawiskiem, kóre jest określane jako rewizjonistyczna historia sztuki. Nie chodzi tu o inpiracje mniej ortodoksyjnymi nurtami marksizmu, ale o poddanie w wątpliwość zastanych hierarchii artystycznych między innymi poprzez rozszerzenie pola badań. W Polsce ikazała się książka Serge Guilbaut ,, Jak Nowy Jork ukradł ideę sztuki nowoczesnej''

Aż 208 prac nie było w 1900 roku prezentowanych, tak więc wystawa światowa była jedynie kanwą dla ekspozycji londyńsko-nowojorskiej. Właściwie tak jakby spróbowano stworzyć ją na nowo dodając obrazy artystów, których wówczas zabrakło a więc między innymi Emila Bernard, Degasa, Dufy'ego, Ensora, Klingera, Mondriana, Noldego, Picassa, Renoira, Toulouse-Lautreca.

Niepokojące bogactwo wybranych prac ujęto w karby kategorii należących do różnych, nieprzystających do siebie porządków, co uświadomiło widzom ich prowizoryczny charakter i zachęcało do szukania wspólnych cech przekraczających tradycyjnie przyjmowane podziały.

[...]