Mój brat Abel

Warszawska "Zachęta" nie ma ostatnio szczęścia do dużych wystaw. Otwarta w niedzielę ekspozycja "Gdzie jest brat twój Abel?" musi wprawić każdego sympatyka sztuki współczesnej w zdumienie. Rodzi się pytanie czy sztuka przestała być już sferą wolności, za którą chcieliśmy ją uważać? Dlaczego artyści pragnący uchodzić za awangardowych, najsilniej domagający się autonomicznego traktowania swej sztuki zgadzają się prezentować swoje prace w okolicznościowej imprezie dla której pretekstem stała się tak dwuznaczna w Polsce rocznica zakończenia wojny.

Pomimo tego, że w wystawie wzięły udział same gwiazdy współczesnej sztuki takie jak Christian Boltanski, Jannis Kounelis, Moshe Kupferman, Arnulf Reiner, Magdalena Abakanowicz, Krzysztof Wodiczko nie udało się stworzyć całości, która "poruszyłaby sumienia". Wychodząc z z budynku "Zachęty" można byłoby odnieść wrażenie że artyści współcześni są bezradni wobec wydarzeń historycznych o takim znaczeniu jak ostatnia wojna, można by było gdyby nie dwie prace: Christiana Boltanskiego i Tomasza Kiznego. Pierwsza z nich składa się z powieszonych we wnętrzu niewielkiej salki ramek, w których znajduje się jedynie czarny papier, panującą we wnętrzu ciemność słabo rozświetlają zwisające na różnych wysokościach żarówki. I choć może razić dydaktyzmem płynący z taśmy komentarz, na który składają się nazwiska zamordowanych i stwierdzenie że twarz oglądającego może być twarzą następnej ofiary rasizmu i nietolerancji, to samo wnętrze wywiera duże wrażenie.

Natomiast praca wrocławskiego fotografika Tomasza Kiznego jest pozbawiona wszelkiej artystycznej stylizacji. Po lewej stronie sali zawieszono powiększone fotografie zabitych przez KGB pochodzące z jego archiwum, po prawej analogiczne zdjęcia osób jadących moskiewskim metrem. Nie byłoby to zapewne tak poruszające, gdyby nie prosty zabieg. Zabici mają otwarte oczy, a żywi zamknięte, ze zmęczenia zasnęli w drodze do domu. Tak jakby zmarli widzieli i rozumieli więcej niż ci, którzy jeszcze żyją, byli po prostu przebudzeni. Z Warszawy dla Radia Kraków mówił Piotr Kopszak