Obrazy Olgi Boznańskiej

Zabudowania miejskie - widok z okna pracowni w Krakowie, 1885
Ol., pł., 45 x 38,5 cm
Sygn. na marginesie płótna u góry: Olga ... 6/85
Muzeum Narodowe w Krakowie, nr inw. II-b-761

Ten wczesny szkic, jeden z niewielu znanych obrazów Boznańskiej z okresu nauki w Krakowie na Wyższych Kursach dla Kobiet Adriana Baranieckiego w latach 1884-86, świadczy o widzeniu rzeczywistości bliskim francuskim impresjonistom. Sztuka francuska, zwłaszcza twórczość impresjonistów, była dla Boznańskiej zawsze punktem odniesienia, choć nie brakowało krytycyzmu w jej wypowiedziach na temat malarstwa, które oglądała w Paryżu. Jej ulubionym francuskim artystą był Edouard Vuillard.

Nieciekawe podwórko, tylne ściany kamienic z najbliższej okolicy stały się fascynującym przedmiotem studium, w którym widać pewność ręki i bystrość oka dwudziestoletniej artystki. ,,Realistyczne'' nastawienie, niechęć do upiększania rzeczywistości, pozostaną trwałą cechą malarstwa Boznańskiej. Nie przeszkodziły one w potraktowaniu tematu z uczuciem. Ten widok z okna to nie fragment wrogiego człowiekowi nowoczesnego miasta-molocha, ale miejsce ,,oswojone'', z którym łączyły artystkę wspomnienia z dzieciństwa.

Portret Antoniego Kamieńskiego, 1899
Ol., tekt., 95 x 49,5 cm
Sygn. po prawej u dołu: Olga Boznańska. 99.
Muzeum Narodowe w Warszawie, nr inw. MP 507 MNW

Boznańska portretowała mężczyzn nieco rzadziej niż kobiety i dzieci. Antoni Kamieński był uczniem Academie Julian, wziętym grafikiem, współpracował z ,,L'Illustration'', ,,Monde Illustre'', ,,The Graphic''. Jego portret nawiązuje do wcześniejszego, malowanego jeszcze w Monachium portretu malarza Paula Nauena, jednego z najgłośniejszych obrazów Boznańskiej. Dzieło to zostało wyróżnione dwoma medalami w Wiedniu (1893 - złoty, 1894 - mały złoty). Stało się również przyczyną procesu sądowego wytoczonego przez portretowanego przeciwko krytykowi, który uznał obraz za doskonały wizerunek dekadenta. W obu wypadkach artystka przedstawiła portretowanych w wierzchnich okryciach. Tym co ją zainteresowało i co utrwaliła w swych obrazach była osobowość przeciwstawiającego się mieszczańskim ideałom ,,flaneura'', artysty, którego żywiołem były ulice i kawiarnie . Ograniczenie skali barwnej obrazu pozwalało skupić uwagę widza na niuansach kolorystycznych. Artystka opracowała własną technikę, polegającą na kładzeniu na przeschniętej tekturze wielu warstw farb. Malowanie portretu trwało nieraz latami, lecz gdy obraz został uznany za skończony, Boznańska kilkoma ostatnimi pociągnięciami pędzla nakładała niewielkie plamki intensywnych barw, które niczym dźwięki akordu, dopełniały harmonię kolorystyczną obrazu. Osiągnięcie tej techniki artystka zawdzięczała w dużym stopniu studiom nad malarstwem dawnych mistrzów, między innymi Velazqueza, w Pinakotece monachijskiej.

Studium portretowe kobiety, ok. 1900
Ol., pł., naklejone na tekturę, 26,6 x 34,5 cm
Sygn. po prawej u góry: O.Boznańska
Lwowska Galeria Obrazów we Lwowie, nr inw. Ż-2656

Artystkę cechowało niemal religijne poświęcenie sztuce, która była dla niej wartością absolutną. Swoje obrazy traktowała jako dzieła w pełni autonomiczne. Odrzucała schlebianie gustom modeli, co czasem powodowało, że portrety po odebraniu z jej pracowni zamiast do salonów trafiały na strychy. Potrafiła w mistrzowski sposób oddać charakterystykę psychologiczną. Portret z Galerii Lwowskiej przedstawia postać we wnętrzu pracowni artystki, o czym świadczy obecność przedmiotów znanych z innych obrazów Boznańskiej. Wnętrze gra w nim rolę co najmniej równie ważną, jak osoba sportretowana. To właśnie obrazy z motywem wnętrz sprawiły, że w Paryżu łączono jej malarstwo z intymizmem. Można dostrzec, używając określenia starszej o kilka lat artystki Louise Breslau, ,,poezję monotonii'' w jej widokach pracowni. Boznańska nadawała wizerunkom wnętrz rys swobodnej elegancji podkreślającej arystokratyczny charakter jej sztuki, której obca była mieszczańska ostentacyjność. Lubiła spłowiałe barwy, co powodowało, że krytycy porównywali jej obrazy do fresków lub starych tkanin. Aby podkreślić ten efekt, autorka rezygnowała z używania werniksu.

Portret damy w czarnym kapeluszu, 1904
Ol., tekt., 104 x 82 cm
Sygn. po lewej u góry: Olga Boznańska 1904
Własność prywatna, depozyt w Muzeum Narodowym w Warszawie, nr inw. Dep. 3012

Obraz został po raz pierwszy opublikowany w ,,Tygodniku Ilustrowanym'' w 1910 (nr 40, s. 804) jako Studium. Brak nazwiska portretowanej w tytule wynikał z traktowania portretu przede wszystkim jako dzieła malarskiego, dla odbioru którego tożsamość portretowanej osoby była drugorzędna. W roku 1920 obraz został pokazany na międzynarodowej wystawie w Carnegie Institute w Pittsburghu. Boznańska brała w nich udział siedemnaście razy w latach 1905-1928 i była czterokrotnie nagradzana. Żmudna technika, doskonale widoczna w tym portrecie, owocowała trudno czasem dostrzegalnymi niuansami. Największą wagę artystka przykładała do właściwego oddania oczu i rąk portretowanych. Delikatnie modelowana twarz o niebieskich oczach kontrastuje z ogromnym kapeluszem, którego woalka została jakby od niechcenia zaznaczona szerokimi pociągnięciami pędzla. Obraz powstał w okresie największej twórczej aktywności artystki, jest doskonałym przykładem dojrzałego stylu jej portretów, który znajdował uznanie zarówno w Europie jak i Ameryce.

Nasturcje, ok. 1906
Ol., tekt,. 56 x 29 cm
Sygn. po prawej u dołu: Olga Boznańska
Muzeum Narodowe w Krakowie, nr inw. II-b-1748

Martwe natury Boznańskiej pojawiają się w katalogach wystaw już od 1890 roku. Są głównym tematem jej obrazów obok portretów, choć były niezbyt popularne w polskim malarstwie końca wieku. Uważano, że powstawały niejako w zastępstwie, gdy artystce brakowało modeli. Odgrywały one jednak niezwykle istotną rolę na wystawach jej malarstwa, urozmaicając monotonię portretów z postaciami ujętymi często w podobnych hieratycznych pozach en-face. W latach 1910-20 artystka zbliżyła się do abstrakcji. Głównym jej celem stała się wówczas swobodna gra rozwibrowanych plam barwnych. Wizerunek nasturcji w wazonie bliski jest pod tym względem obrazowi W mojej pracowni z 1913 roku, w którym widać dążenie do uproszczenia i geometryzacji, a zarazem impresjonistyczne rozświetlenie palety. W obu obrazach artystka zastosowała kadrowanie w pionie typowe dla sztuki japońskiej.