Dawni mistrzowie ogni sztucznychOrganizatorzy zbiorowych spektakli pod gołym niebem prześcigają się w coraz to bardziej imponujących pokazach fajerwerków. O tym jak wyglądały dawne ognie sztuczne można było się przekonać na trwającej do końca stycznia wystawie ,,Uroczystości, światło i ognie sztuczne'' w Muzeum Narodowym w Sztokholmie. W sztuce ,,Pierścień wielkiej damy'' Norwida główny bohater zajmuje się projektowaniem pokazów ogni sztucznych co ma znaczenie symboliczne, ale ukazuje także znaczenie tej funkcji w XIX wieku. A nie zmieniła się ona wówczas bardzo w porównaniu z poprzednimi wiekami. Wystawę w muzeum sztokholmskim rozpoczynają renesansowe i barokowe wizerunki antycznych tryumfów i nawiązujących do nich nowożytnych uroczystości. Obok Tryumfu Tytusa Polidoro da Caravaggio znalazła się tu między innymi kopia ryciny Dürera przedstawiająca Tryumfalny powóz Cesarza Maksymiliana. Najlepiej reprezentowane były wydarzenia związane z historią Szwecji. Cztery ryciny ukazywały tryumfalne wjazdy królowej Krystyny do Sztokholmu w 1650 roku, Rzymu w 1655 i Paryża w 1666. Pierwszy z nich był prawdopodobnie najwspanialszą tego typu uroczystością w dziejach Szwecji. Pozostałe dwa miały miejsce już po jej abdykacji i przejściu na katolicyzm. Oglądając ryciny przedgstawiające bogato zdobione powozy, ceremonialne pochody, w których każdy uczestnik zajmował ściśle określone dworskim rytuałem miejsce, słyszało się stukot kopyt, uliczny gwar i odgłosy jadących po bruku karet. Części, w której położono nacisk na ukazanie roli światła i okolicznościowych iluminacji, towarzyszyła muzyka barokowa, ekspozycję zamykały zaś odgłosy fajerwerków korespondujące z ich graficznymi wizerunkami. Zebrane ryciny stanowią dobrą okazję poznania architektury okazjonalnej tworzonej dla celów dworskich uroczystości. Jej interesującym przykładem była zaprojektowana przez Nicodemusa Tessina młodszego sala w formie teatru, w której nowokoronowany król Karol XII przyjmował hołd swoich poddanych. Uroczystości uświetniały wówczas rozliczne atrakcje, jedną z popularniejszych były fontanny, z których płynęło wino, takie jak na rycinach Georga Christophera Eimmarta --- Iluminacja z fontannami tryskającymi winem z okazji koronacji Karola XI w 1672 roku i Per G. Flodinga Pawilon z fontannami tryskającymi winem i pieczonym w całości wołem podczas koronacji Gustawa III w 1772 roku. Szczególnie interesująco, z punktu widzenia polskiego widza, przedstawiały się wizerunki związane z pogrzebami. Barokowa Pompa Funebris stanowi wszak jeden z głównych elementów dawnej polskiej kultury. Imponujące wrażenie robił czterometrowej długości miedzioryt nieznanego autora wyobrażający procesję pogrzebową Karola X Gustawa w 1660 roku. Pogrzeby były również okazją dla niezwykle rozbudowanych okolicznościowych dekoracji kościołów. Na wystawie zgromadzono szereg wizerunków kościoła Riddarholm w Sztokholmie, miejsca pogrzebów królewskich. Tysiące świec rozświetlało wnętrze kościoła, które z tej okazji zyskiwało całkiem odmienny od codziennego kształt. Warto wymienić ponownie prace Nicodemusa Tessina młodszego, ucznia Berniniego i Carlo Fontany, który zaprojektował miedzy innymi dekorację z okazji pogrzebu królowej Ulryki Eleonory w 1693 roku. Tessin był artystą wszechstronnym, autorem przebudowę Zamku Królewskiego w Sztokholmie, superintendentem prac pałacowych, otrzymał za swe zasługi tytuł książęcy, zajmował się też, jak często wśród barokowych artystów się zdarzało, działalnością polityczną. Główną częścią wystawy były jednak wizerunki ogni sztucznych. Znane od XV wieku w Europie, w XVI i XVII stuleciu stały się nieodłączną częścią wszelkich ważniejszych uroczystości, zwłaszcza obchodów zawarcia pokoju, jak na anonimowej rycinie przedstawiającej fajerwerki w 1650 roku w Norymberdze z okazji zakończenia Wojny Trzydziestoletniej. Koła wirujące, ognie chińskie, ogniotryski, promiennice, mozaiki, drzewa palmowe, deszcze złote, lance, salamandry, smoki dopiero w XIX wieku zaczęły mienić się kolorami. Wcześniej były koloru białego i żółtego. Ale już dawniejsi nadworni ogniomistrzowie z pokazów fajerwerków potrafili uczynić prawdziwe spektakle, będące kulminacyjnym punktem rozmaitych uroczystości. Fajerwerki nie zawsze pozostawały w sferze ,,czystej'' sztuki, nawet w tej dziedzinie poszukiwano czasem swoistego naśladowania natury. Dwie akwarele Francesco Piranesiego przedstawiały wybuch Wezuwiusza i, niezwykle do niego podobny, pokaz fajerwerków na Zamku Świętego Anioła w Rzymie. Najwcześniejszy wielki pokaz sztucznych ogni w Szwecji miał miejsce z okazji przyznania Karolowi XI Orderu Podwiązki przez króla angielskiego Karola II. Szwedzki ogniomistrz, który był ich autorem, tak dobrze się wywiązał ze swego zadania, że został przyjęty na służbę na dworze angielskim. Imponująco przedstawiał się cały zgromadzony materiał ikonograficzny dokumentujący pokazy z okazji kolejnych zwycięstw, zawieranych małżeństw królewskich i pokojów. W XIX wieku pojawiły się nowe okazje godne uświetnienia. W 1880 roku miał miejsce pokaz ogni sztucznych w dniu powrotu do Sztokholmu statku badawczego Vega. Zabrakło na wystawie dwóch rycin, które eksponowane były na niedawnych wystawach Sztuka cenniejsza niż złoto i Pod jedną koroną w Muzeum Narodowym w Warszawie: Israëla Silvestre Wielki fajerwerk, czyli katastroficzne zniknięcie pałacu i wyspy zaczarowanej z 1664 roku oraz Johanna Augusta Corvinusa według Mateusza Daniela Pöppelmanna Fajerwerk na Łabie za Pałacem Holenderskim w Dreźnie 10 września 1719. Pierwsza z nich ukazuje zakończenie trzydniowego festynu w Wersalu Les plaisirs de l'Isle enchantée, druga pokaz fajerwerków na Święto Siedmiu Planet, zorganizowany z okazji ślubu Fryderyka Augusta z Marią Józefą, a przedstawiający legendę o Argonautach. Jego kulminacyjnym punktem było wypisanie imienia narzeczonej na niebie za pomocą sztucznych ogni. Zwłaszcza ta pierwsza praca zasługiwałaby na pokazanie, ze względu na jej wysoki poziom artystyczny. Wiele z pokazanych prac, choć niezwykle cennych z punktu widzenia ikonografii, ukazywało jakim problemem dla barokowego artysty było przedstawienie zjawiska tak ulotnego jak trwający chwilę rozbłysk rakiety. Właściwie dopiero dziewiętnastowieczna sztuka poradziła sobie z tym zadaniem, czego świadectwem była, jedyna niestety na tej wystawie, praca Andersa Zorna. Najbardziej znanym obrazem o tej tematyce był słynny Nokturn w czerni i złocie: spadająca rakieta Jamesa Mc Neil Abott Whistlera. Obraz, który stał się kamieniem milowym w dziejach sztuki współczesnej, mógłby stanowić doskonałą konkluzję ekspozycji. Ciekawym dodatkiem były, inspirowane tematyką wystawy, prace współczesnych artystów szwedzkich tworzących grupę Illumina Domini. Wystawę z pewnością należy uznać za udane przedsięwzięcie, niestety największym jej mankamentem jest brak katalogu. Stockholm, Nationalmuseum, Festivities, light and fireworks, 03.12.1999 -- 30.01.2000 | |