Maria Jarema, rzeźby, monotypie, rysunki” w CSW

Tytuł wystawy otwartej niedawno na zamku Ujazdowskim w Warszawie, brzmiący "Maria Jarema, rzeźby, monotypie, rysunki" może wprowadzić w błąd, bowiem sugeruje że przygotowana we współpracy z poznańską Galerią Miejską Arsenał ekspozycja stanowi próbę monongraficznej prezentacji twórczości tej tak istotnej dla polskiej sztuki postaci. W rzeczywistości, podobnie jak cztery lata temu, we wrocławskiej galerii "W pasażu" na wystawie znalazły się prawie wyłącznie prace pochodzące z dawnej pracowni artystki, dodano jedynie kilka dzieł z kolekcji Muzeów Narodowych w Warszawie i Poznaniu. Prezentowane rzeźby, monotypie i gwasze pozwalają prześledzić dość dokładnie rozwój jej twórczości, od lat trzydziestych aż do prac ostatnich. Wystawa ta może być doskonałym wprowadzeniem dla osób nie znających sztuki Jaremianki, lecz pozostawia uczucie pewnego niedosytu. Maria Jarema należy do tej klasy artystów, których nawet mniej istotne prace ogląda się z wielkim zainteresowaniem. Jestem pewien, że obszerniejszy wybór z pewnością nikogo by nie znużył. Nie należy jednak przeoczyć tej ekspozycji, bowiem pochodzące z pracowni Marii Jaremy obiekty, znajdujące się obecnie w kolekcji Aleksandra Filipowicza należą do najlepszych. Co ciekawe jedne z najciekawszych kompozycji już prawie całkowicie abstrakcyjnych powstały na początku lat pięćdziesiątych, w czasie dominacji socrealizmu. Nie są zresztą pozbawione pewnego symbolicznego ładunku. Artystka zatytułowała je Skrzydła motyla, Skrzydła nietoperza i Zęby. Szkoda że jej wspaniałe dzieła za jedyną oprawę posiadają jedynie skromne białe listewki. Z Warszawy dla Radia Kraków mówił Piotr Kopszak.