Włodzimierz Kulej i “Bok Wyspy”17.01.1995 W Domu Artysty Plastyka na Mazowieckiej trwa wystawa założonej w 1975 roku grupy "Bok Wyspy". Czterech malarzy, którzy ją tworzą w latach 70-ch przeżywało okres największej aktywności. Ich wystawa na Mazowieckiej to bardziej wyraz nostalgii za epoką, która minęła, niż wydarzenie, które może budzić dziś autentyczne emocje, nie pomogła nawet tratwa stojąca wśród widoków nieba i wybrzeży Tahiti. Oglądając wystawę trudno czasem było pozbyć się skojarzeń z twórczością Maśluszczaka lub Beksińskiego. Najlepiej prezentowały się niemal monochromatyczne, czerwone lub brązowe obrazu Wojciecha Śniechórskiego. Negatywne wrażenie dodatkowo pogłębiało żenujące zakończenie: dwa rzekomo dowcipne obrazy dedykowane politykom. Biskup polowy w czołgu dla Danuty Waniek i Fale ozonowe albo odebranie dzieciom kolonii letnich dla Jacka Kuronia i Bronisława Geremka. Na polecenie zasługuje za to niewielka wystawa częstochowskiego malarza, Włodzimierza Kuleja w Galerii Krytyków Pokaz. Jego zbudowane z powtarzających się prostych kształtów obrazy przypominają twórczość Leona Tarasewicza. Różni je od nich jednak to co w malarstwie Kuleja najważniejsze: sposób kładzenia farby. Przy pomocy zmieszanego z piaskiem barwnika, kładzionego grubymi impastami artysta sprawia, że każdy ruch jego ręki budujący pojedyńczy element obrazu zostaje obdarzony niezwykłym ciężarem i ważnością. Jego obrazy wydają się być czasem wizerunkami deszczu meteorytów, czasem bruku. Można w nich doszukiwać się "intuicji transcendencji", ale nie jest to konieczne po to, aby ulec sile ich oddziaływania. | |