Roman OpałkaOd 18.XI można oglądać w Zachęcie nową wystawę Romana Opałki. Zachęta pod nowym kierownictwem kontynuuje pokazywanie dzieł artystów, których twórczość kształtowała losy sztuki światowej. Ekspozycja wypełniła Salę Matejkowską. Dużych rozmiarów płótna zwane przez artystę elementami pokryte drobnym ściegiem liczb zawisły w równych ostępach na wszystkich jej ścianach. Wewnątrz pojawiła się tajemnicza prostopadłościenna budowla, na której ścianach na przeciwko elementów zawisły fotograficzne autoportrety artysty. Idąc na wystawę Opałki wiadomo dokładnie czego można się spodziewać. Od 1965 roku artysta kontynuuje pracę nad jednym projektem. Jego założenia są bardzo proste. Szara powierzchnia płótna jest pokrywana przez artystę ciągiem kolejnych liczb zaczynając od jedności. Cyfry maluje białą farbą. Każde następne płótno jest o jeden procent jaśniejsze od poprzedniego. Od początku pracy nad cyklem artysta pokazuje swoje płótna w ten sam sposób, wieszając je obok siebie zawsze w takich samych odstępach i na tej samej wysokości. Trudno byłoby znaleźć propozycję artystyczną, która w bardziej zdecydowany sposób przeciwstawiałaby się rytmowi współczesnego życia. Jak średniowieczni mistrzowie autor postanowił poświęcić się jednemu dziełu, które ma zamiar kontynuować aż do śmierci. Niesamowitość tej deklaracji sprawia, że jego produkcje pomimo tego, że wydają się czymś kompletnie zbędnym i nieważnym, po prostu kawałkami płótna pokrytymi rzędami nic nie znaczących liczb, robią tak duże wrażenie na oglądających. Wystawa w Zachęcie nie będzie miała zapewne żadnego znaczenia dla dalszej twórczości Opałki. Jest ona jednak świadectwem zmiany w dziejach jej odbioru. Jego sztuka skazana początkowo na getto niewielkich galerii sztuki współczesnej znalazła miejsce w sali, w której wcześniej wisiała "Bitwa pod Grunwaldem" Matejki. Na spotkaniu z artystą tak jak i na wernisażu były tłumy, światowa popularność Opałki sprawiła, że został on doceniony również przez polską publiczność choć jego gest nadal pozostaje niezrozumiały dla oglądających. | |