Paley collection

Muzeum Sztuk Pięknych w Montrealu mieści się przy historycznej Sherbrook Avenue. Bardzo blisko stąd do Uniwersytetu Mc Gill, a jeśli pójdzie się w drugą stronę można dotrzeć do Seminarium Duchownego, siedziby Arcybiskupstwa i sąsiadującej z nimi Pamiątkowej Świątyni Masońskiej. Od kilku lat muzeum prowadzi ożywioną działalność wystawienniczą. Miały tu miejsce tak ważne przedsięwzięcia jak wystawa Michała Anioła i niedawna wystawa symbolizmu. Obecnie oglądać tam można wystawę kolekcji Williama Paley - założyciela firmy CBS i wieloletniego opiekuna Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku.

Czy bez amerykańskich (i rosyjskich) kolekcjonerów sztuka tworzona we Francji w drugiej połowie XIX i początku XX wieku zdobyłaby pozycję jaką obecnie posiada? Ich zakupy były solidniejszym potwierdzeniem jej wartości niż deklaracje modernistycznych krytyków akceptujących tylko te dzieła, które można było wpisać w jedynie słuszną linię rozwoju - od impresjonizmu, poprzez kilka innych "izmów" do abstrakcji. Co nie znaczy, że wszyscy amerykańscy kolekcjonerzy wyrywali sobie z rąk obrazy Cezanne'a, Gauguine'a czy Mattisse'a. Jak pisze w katalogu wystawy William Rubin, Director Emeritus Działu Malarstwa i Rzeźby Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku i długoletni współpracownik Williama Paley, w latach trzydziestych wśród amerykańskich kolekcjonerów najpopularniejsi byli dawni mistrzowie. Erwin Panofsky w swoich wspomnieniach pisze o wspaniałych Rolls-Roycach, Cadillacach, Pierce-Arrows i Locomobilach nowojorskiej elity, która gromadziła się wówczas - niewiarygodne - na wykładach historii sztuki!

Pierwszy obraz. późna martwa natura Renoira Truskawki od razu wprowadza w nastrój wystawy. Obrazy, które zbierał Paley można smakować, można się nimi niemal fizycznie nasycić i zapomnieć, że inne dzieła ich twórców służyły takiej, czy innej artystycznej ideologii. Obok fotografia kolekcjonera, trochę la Humprey Bogart. Za ekranem, na którym powieszono Truskawki otwiera się sala pełna obrazków małych, mniejszych i najmniejszych. Większość to rzeczywiście kolekcjonerskie formaty, żaden z nich nie był pewnie malowany z myślą o pokazywaniu na wystawie. Na przykład Dwie róże na obrusie Maneta, rzucone nań trochę od niechcenia, jak gdyby nikomu już nie zależało, aby zdobiły wnętrze do którego je przyniesiono. Obraz ten pochodzi z okresu choroby Maneta, która zakończyła się jego śmiercią. Często malował wówczas przynoszone mu przez przyjaciół kwiaty, na ogół w bardzo małej skali. Z katalogu dowiadujemy się, że malując je korzystał nawet z pomocy miniaturzysty. Naprzeciw powieszono dwa widoki wnętrz i martwą naturę Vuillarda. Zielona lampa przedstawia wnętrze jego domu, które często malował. Trzy cienie wokół lampy, to szwaczki, które wyglądają dość niesamowicie, bardziej jak wróżki niż osoby zmuszone do zarabiania na chleb szyciem wieczorami. Martwa natura z cylindrem zadziwia odważnym, rzeczywiście prawie abstrakcyjnym układem plam barwnych. Czuje się że każdy z tych drobiazgów opowiada swą własną, naprawdę ważną i niepowtarzalną historię. Tak jak później u Prousta występ w chodniku i smak magdalenki, które miały moc wyzwalania całych ciągów skojarzeń i wspomnień. Inny charakter mają dwa obrazy Toulouse-Lautreca, Portret Lili Grenier i pana de Lauradour. Lautrec z upodobaniem poszukiwał modeli wyróżniających się swoim wyglądem, lub charakterem. Preferował kobiety o rudych włosach. Lili Grenier, choć była jego bliską znajomą, rzadko zgadzała się pozować artyście (istnieje tylko jeden inny jej wizerunek, którego właścicielem jest Yasuo Suita). Jej portret jest przekonującym świadectwem siły charakteru i braku respektu dla zasad, jaki przypisują jej biografowie artysty. Tajemniczą postacią nadal pozostaje pan de Lauradour, którego imponująca ruda broda z miejsca kwalifikowała go na modela dla Lautreca. Henri Perruchot przytacza jedyną znaną anegdotę jego dotyczącą. Miał on ponoć w wyjątkowo niewybredny sposób zwymyślać Aristide'a Bruant, słynnego właściciela kabaretu, gdy ten potraktował go w nieco wyniosły sposób. Sytuacja ta ubawiła Lautreca. Może to właśnie sprawiło, że zdecydował się namalować portret tak niecodziennej postaci będącej połączeniem wykwintnego dandysa i człowieka z półświatka. Artysta pokazał go w chwili gdy rozluźniony, może trochę senny pali fajkę melancholijnie bujając się w fotelu. Tylko niedbale rzucony na łóżko damski pantofel mówi o tym co właśnie się zdarzyło, lub może ma się zdarzyć. Obok jego portretu nie mogło zabraknąć prac, tym razem rysunkowych, mistrza Lautreca, Degasa. Dżokeje na koniach i tancerki stali się emblematami tamtych czasów.

W osobnej małej salce umieszczono obrazy Cezanne'a. Zbyt łatwo można było przez nią pośpiesznie przebiec. Z pozoru nic niezwykłego: autoportret, rysunek żony, szkic zarośli, kolejny pejzaż, kolejna martwa natura. Lionello Venturi pisząc o pejzażach z Estaque stwierdził jednak, że to właśnie ten, który znalazł w Paryżu Paley - najmniej kolorowy ze wszystkich - charakteryzuje się największą siłą oddziaływania. Nic dziwnego, że wcześniej właśnie on przykuł uwagę Moneta, który wybrał go z wielu innych płócien Cezanna jakie miał Vollard. Był w jego posiadaniu aż do śmierci, sprzedał go dopiero jego syn Michel Monet w połowie lat trzydziestych. Aż dziwne, że nie znalazł się na wystawie Cezanne'a, która odbywa się teraz w Paryżu. Twarde pociągnięcia pędzla podporządkowują chwilowe wrażenie zaplanowanej konstrukcji, położone tuż obok siebie podobne tony powodują wrażenie wibracji, tak jakby drzewa i liście były poruszane wiatrem.

Następna sala gromadzi dzieła twórców, którzy tak jak Cezanne, uważani są za bezpośrednich prekursorów nowoczesności. Długo nie mogłem oderwać wzroku od płócien Gauguina. Najwspanialszy był portret Tehury, jego tahitańskiej narzeczonej, zatytułowany Ziarno Areoi. Jej śniada postać łączyła różnobarwne strefy obrazu, tworzące jedyną harmonię charakterystyczną dla obrazów tego artysty. Obok namalowane podczas pobytu Gauguina w Arles u Van Gogha pod koniec 1888 Praczki. To świetna okazja aby porównać jak bardzo zmienił się jego styl na Tahiti. W Praczkach zestawienia kolorów są trochę delikatniejsze. Dominującą rolę odgrywa jasnobłękitny pas rzeki z którym zharmonizowane są kolorowe plamy ubrań. Ten błękit wraca w odcieniu bielizny trzymanej przez jedną z kobiet i czepku postaci w lewym, dolnym rogu.

Trzeba stwierdzić jednak, że poziom innych pokazanych w tej sali obrazów był dość zróżnicowany. Wśród kilku płócien Matisse'a były obrazy niezbyt udane jak Lucien Guitry jako Cyrano de Bergerac (tu temat był bardziej interesujący - Guitry był bardzo popularnym aktorem w Paryżu na przełomie wieków ). Matisse był pewnie jednym z ulubionych artystów Williama Paley, bowiem posiadał on sześć jego prac, wśród nich wspaniałą Odaliskę z tamburynem i Kobietę z welonem, który to obraz został wybrany na plakat reklamujący wystawę. Nie zabrakło w jego kolekcji również prac Bonnarda i Deraina, ale oczywiście jak przystało na jednego z opiekunów nowojorskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej jedno z głównych miejsc w jego kolekcji zajęły prace Picassa. Nie tylko ze względu na swą artystyczną jakość ale również na wymiary zwracały uwagę dwa obrazy: Chłopiec prowadzący konia i Akt dziewczyny ze złączonymi rękoma. Oba pochodzą z optymistycznego, różowego okresu Picassa. Obok nich zawisły prace z okresów analitycznego i syntetycznego - Stół architekta i Gitara. Z dzieł innych kubistów w kolekcji znalazło się tylko po jednym płótnie Braqua i Grisa.

Kolejna sala to znów powrót do sztuki figuratywnej i przedstawiającej. Bardzo dobry zestaw Roualta świadczy o inspirującym wpływie średniowiecznych witraży na sztukę XX wieku. Ten najwybitniejszy z artystów tworzących współczesną sztukę religijną był także autorem wielu prac, których głównymi bohaterami byli clowni. Nietypowy, lecz robiący duże wrażenie jest jego portret Ambroise Vollarda, marszanda, opatrznościowej postaci dla paryskich artystów. Trafnym uzupełnieniem były powstałe ponad dwadzieścia lat później płótna Francisa Bacona. Dziwił nieco prawie zupełny brak (poza jednym obrazem Joana Miro) dzieł surrealistycznych .

[Matisse] [Bonnard] [Derain] [Picasso i kubizm] [Roualt, Miro, Bacon, Dubuffet] [Pollock, Still i reszta modernistycznej Ameryki]