Retrospektywa Maxfielda Parrisha

Akademickie korzenie

Maxfield Parrish (1870-1966) był jednym z najbardziej niezwykłych artystów amerykańskich, chociaż jego sztuka długo nie znajdowała uznania w oczach artystycznego establishmentu. Zasłynął z cukierkowo słodkich wizerunków dziewcząt w zwiewnych szatach upozowanych na tle nierealnego pejzażu, które podbiły przedwojenną Amerykę. Ukończenie Pennsylvania Art Academy, której studentami byli m.in.: Mary Cassatt, Thomas Eakins, Alexander Calder i David Lynch, nie odwiodło go od sztuki popularnej, której adresatem miał być masowy odbiorca. Retrospektywna wystawa zorganizowana przez macierzystą uczelnię, a obecnie pokazywana w Brooklyn Museum of Art, jest pierwszą próbą krytycznego spojrzenia na twórczość Parrisha, a zarazem okazją poznania innych, mniej popularnych obrazów artysty. Organizatorzy zgromadzili 125 prac, które reprezentują wszystkie okresy jego twórczości. Są wśród nich oryginalne projekty, a także reprodukcje. Parrish był bowiem pierwszym artystą współczesnym, dla którego ostatecznym dziełem była właśnie reprodukcja, a nie oryginał. Wypracował nawet specjalną technikę imitującą proces druku wielobarwnego. Na biały podkład nakładał niemal wyłącznie kolejne warstwy wielobarwnych werniksów. Celem tego procesu było uzyskanie kolorów niezwykle nasyconych, które dopiero w wyniku procesu reprodukcji uzyskiwały zaplanowaną z góry, osłabioną intensywność. Istotne znaczenie w pracy artysty odgrywały fotografie przygotowawcze, które sam wywoływał, aby mieć pewność co do ich najwyższej jakości.

Gwiazda kultury masowej

Popularność Parrisha w okresie międzywojennym była wyjątkowa. Szacowano, że co czwarta amerykańska rodzina posiada jego sztandarowe dzieło ,,Poranek''. ,,Time'' pisał w 1936 roku, że wziąwszy pod uwagę sprzedaż barwnych reprodukcji, trzema najpopularniejszymi artystami na świecie są Vincent Van Gogh, Cézanne i Maxfield Parrish. Świetną passę przerwała ofensywa modernizmu. Parrish został uznany za uosobienie kiczu. Krytyk amerykański Clement Greenberg, związany ideowo z abstrakcyjnym ekspresjonizmem, napisał nawet artykuł ,,Awangarda i kicz'', w którym Parrish został okrzyknięty symbolem tego drugiego. Jego styl określono jako ,,halucynacyjny wysoko-oktanowy realizm''. Niespodziewany renesans zainteresowania twórczością Parrisha nastąpił w 1964 gdy w nieistniejącej już Gallery of Modern Art przy Columbus Circle w Nowym Jorku zaprezentowano pierwszą po latach retrospektywną wystawę. Jego sztuka odczytana w kontekście pop-artu nabrała niespodziewanej atrakcyjności (przyczynił się do niej także Andy Warhol kolekcjonujący z pasją dzieła artysty). Parrish zawsze mówił o sobie, że jest twórcą popularnym i czuł się zażenowany, gdy pod koniec życia w wieku 94 lat spotkała go nieoczekiwana, ponowna sława. Odnosił się zresztą z dystansem do okazywanego mu zainteresowania. Taka postawa zawsze mu towarzyszyła. Zawsze uważał się jedynie za ilustratora.

Tym, co od razu przykuwa uwagę, gdy ogląda się prace w Muzeum brooklińskim, jest perfekcyjna technika, która sprawia wrażenie niepewności, czy mamy do czynienia z produktem ludzkiej ręki. Już w czasie studiów Parrish był uważany za wybijającą się osobowość, między innymi dzięki doskonałemu rysunkowi. Wczesne szkice świadczą o tym, że profesorowie niewiele mogli go nauczyć. Już wtedy dało znać o sobie jego poczucie humoru. Wykonał parodystyczną wersję pejzażu pokazanego na oficjalnej wystawie w Akademii. O talencie karykaturzysty świadczyły także projekty dekoracji ściennych dla siedziby Towarzystwa Dramatycznego przy Akademii, będące ilustracją popularnego angielskiego wiersza dla dzieci,,Old King Cole''. Wśród projektów dekoracji ściennych warto wymienić także fresk wykonany dla rezydencji Gertrudy Vanderbilt Whitney, fundatorki Whitney Museum, a więc osoby kojarzonej z awangardowymi tendencjami w sztuce. Jego tematem było Florenckie święto będące swego rodzaju apoteozą wkładu Florencji w rozwój sztuki utrzymaną jeszcze w całkiem XIX-wiecznym duchu książek Waltera Patera. To dzieło równie zaskakujące, co ,,barokowy'' portret kilkuletniej Peggy Guggenheim pędzla akademika Lenbacha, który można oglądać na wystawie 1900: Art at the Crossroads w Gugenheim Museum w Nowym Jorku.

Ilustrator z wyobraźnią

Świat dziecięcej fantazji miał się okazać najbardziej owocną inspiracją jego późniejszej twórczości. Ilustrował pierwszą książkę Franka L. Bauma ,,Mother Goose in Prose'', a także zbiór baśni ,,Arabian Nights'' i ,,Greek Mythology''. W tym czasie stał się już stałym współpracownikiem wielu pism ilustrowanych takich jak ,,Harper's Bazar'' i ,,The Century''. Najciekawszymi z zaprezentowanych na wystawie wydają się być ryciny do sztuki Louise Sanders ,,The Knave of Hearts''. Mieszkał ona, podobnie jak Parrish, w Cornish w New Hampshire, które już od połowy lat 80. XIX wieku stało się ważną kolonią artystyczną skupiającą takich artystów jak rzeźbiarz Augustus Saint-Gaudens, malarze George de Forest Brush i Thomas Wilmer Dewing. Wśród osób które osiedliły się tam lub tylko przyjeżdżały latem byli pisarze, wydawcy, muzycy, tancerze i politycy. Parish zbudował tam dom według własnego projektu. Arkadyjska atmosfera panująca w Cornish przenika wiele jego prac. Najsilniej można ją odczuć w zaprezentowanych na wystawie ilustracjach powieści Kennetha Grahame'a The Golden Age z 1899 roku. Parrish był już wówczas poszukiwanym ilustratorem. Zlecono mu między innymi wykonanie rycin do książki Edith Wharton poświęconej architekturze włoskich willi.

Główną rolę przewidziano w ekspozycji pracom powstałym na zamówienie firmy wydawniczej House of Art. To właśnie dla niej Parrish wykonał słynny ,,Poranek'' i inne, niewiele odbiegające od niego charakterem obrazy. Niewiele odbiegały one swoim charakterem reklam jego autorstwa. W liście do swego agenta z 1917 roku, poświęconym jedenj z reklam opon, pisał: ,,Można dostrzec w reklamie pewien impuls aby pokazywać cele, a nie koniecznie środki motoryzacji. Wszystkie opony wyglądają tak samo i wszystkie samochody przypominają siebie dużo bardziej niż dawniej, tak więc aby coś wymyślić pozostają urocze miejsca, które warto zwiedzić i przyjemny sposób dojechania do nich.'' Komercyjny aspekt twórczości Parrisha prezentują liczne projekty utrzymane w typowo fin-de-sieclowej stylistyce. Kontynuują one nieraz te same wątki co ilustracje dziecięcych rymów, jak na przykład reklama opon Fisk wykorzystująca wizerunek Matki Gęsi, znanej postaci ze zbioru angielskich wierszy dla dzieci ,,Nursery Rhymes''.

Upragniona niezależność

Sukces finansowy umożliwił Parrishowi rezygnację z tworzenia reklam i poświęcenie się temu, co lubił najbardziej, malarstwu pejzażowemu. Pejzaż był zresztą jego zdaniem również najbardziej atrakcyjnym tematem z punktu widzenia komercyjnego. Uosabiał to, co nieznane i niedostępne. Pejzaże Parrisha są fantastycznymi wizjami łączącymi w sobie krajobraz New Hampshire z niezwykłymi widokami Arizony. Stały się one swego rodzaju alegorią Ameryki jako najlepszego miejsca do życia. Udało mu się uniknąć jednak naiwnej propagandowości, stąd nie można porównać go na przykład do malarzy socrealistycznych. Tym co najbardziej przekonuje do tej twórczości dziś jest zawarte w niej poczucie humoru i autoironia. W obrazie Artist, Sex, Male artysta przedstawił się w kowbojskim kapeluszu na tle dziewiczego pejzażu, w nienaturalnie wyszukanej pozie stawiając pod znakiem zapytania zarówno swą tożsamość artystyczną jak i męski ideał zdobywcy Dzikiego Zachodu. Trudno byłoby wymienić artystę, który miałby podobnie twórcze życie, równie niezależnego wobec otaczających go nurtów w sztuce i potrafiącego zachować naturalny i nieco bezceremonialny stosunek do własnej twórczości.

Maxfield Parrish 1870-1966

Brooklyn Museum of Art, 26.05.2000-06.08.2000

www.brooklynart.org/exhibit_list.html#maxfield