,,Rysa w przestrzeni''Z inicjatywy berlińskiej fundacji Guardini, która zaprosiła do współpracy krytyków z Polski, Niemiec, Czech i Słowacji powstała wystawa sztuki tych państw od 1945 roku do chwili obecnej zatytułowana Rysa w przestrzeni. Została ona zaprezentowana w końcu ubiegłego roku w Martin-Gropius-Bau w Berlinie, a obecnie jej okrojoną wersję możemy oglądać w Zachęcie. Organizatorzy nie pragnęli "przedstawić w pełny sposób procesów zachodzących w sztuce tych państw". Bardziej interesowało ich pytanie o wspólną byłym krajom socjalistycznym przestrzeń duchową. Wystawa miała poszukiwać kategorii "wolności" i "odpowiedzialności" w prezentowanych dziełach sztuki. Te górnolotnie brzmiące założenia zdeterminowały jej kształt. Rzeczywiście, trudno uznać ją nawet za szkic powojennych dziejów sztuki tych państw, zbyt wielu ważnych artystów z tej części Europy zostało pominiętych. Trudno też zgodzić się z autorami wystawy, że ci którzy byli na niej reprezentowani okazali się bardziej wolni i odpowiedzialni w swojej sztuce od pozostałych. Wydaje się, że autorzy pragnęli ujrzeć każdego z twórców osobno, w tym co różniło go od innych. Zestawiając różne dzieła na ogół starannie unikali oni wydobywania ich cech wspólnych. Efektem było wrażenie chaosu, którego nie oddalała obecność wielu relikwii sztuki nowoczesnej: dzieł Kantora, filcowego garnituru Josepha Beuysa, obrazów Wróblewskiego, Pencka czy Gerharda Richtera. A jednak warto na tę wystawę się wybrać. Wzajemna izolacja kulturalna naszych krajów jest nadal tak silna, że z pewnością nieprędko powtórzy się okazja zobaczenia tak szerokiej prezentacji sztuki naszych najbliższych sąsiadów. Z Warszawy dla Radia Kraków mówił Piotr Kopszak. | |